Moja kandydatura, to nie sposób na zarobek, choć w samorządzie nie jest on wcale łatwy, bo jest się osobą na tzw. świeczniku i wszelkie, podejmowane działania są szybko weryfikowane. To również żadna ambicja a raczej odpowiedź na brak młodych ludzi w kampanii samorządowej, odpowiedź na brak świeżych, zdystansowanych, dalekich od polityki pomysłów na współudział w tworzenie projektów, które w obecnych okolicznościach lądują w szufladach bądź są dyskutowane w wąskich gronach, nie mając żadnej siły przebicia. Idea samorządności, czy dobrze pojmowanego kolektywu stała się obca - a tak nie musi być.